środa, 23 października 2013

Od Czekolady cd. Federica


Zrozumiałam , że to koniec dla mnie. Myślałam o pewnych rzeczach. Nagle poczułam taki "zastrzyk" ! Na prawdę to była strzałka usypiająca. Padłam na ziemię. Ogier do mnie podbiegł.
- Odejdź stąd - powiedziałam ledwo żywa
- Nie ! - krzyknął.
Ostatnimi siłami kopnęłam go. Ogier schował się za drzewo. Jacyś "ludkowie" do mnie podeszli. Zabrali mnie. Obudziłam się. Nade mną stało gdzieś z 20 osób ! Podenerwowana chciałam stać ! Niestety nie udało mi się.
- A teraz trafisz do adopcji tak za 2 dni - powiedział do mnie pewien facet.
Zaprowadzili mnie do boksu. Było tam pełno siana ! Zaczęłam z apetytem jeść. Niestety byłam wychudzona ale szybko przybierałam na wadze. Jakiś pan przyszedł i wypuścił mnie na pastwisko razem z innymi koniami. Poznałam tam wiele nowych przyjaciół. Nagle zobaczyłam Federic'a. Odwróciłam się. On przeskoczył płot z drutem kolczastym.
- Czego chcesz? - spytałam bez serca.
- Pomóc ci ! A teraz szybko uciekamy stąd ! - krzyknął.
- Nie. Ja trafię do adopcji - powiedziałam.
On na mnie spojrzał. Nagle ludzie przyszli.
- Wiesz po wiem Ci jedno Federico.
- Słucham - powiedział obojętnie.
- Kocham Cię ale wiem , że ty mnie nie. - po tych słowach ludzie zabrali mnie do stajni....

Federcio ?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz